Archiwum bloga

wtorek, 15 stycznia 2013

(6) gdzie granica?

Ludzie dziwią się ludziom, którzy są wiecznie nieszczęśliwi. Prawda jest taka, że osobiście dziwię się jedynie ludziom, którzy zbyt dużo narzekają. Ostatnio coraz częściej znajduję swoistą przyjemność w byciu nieszczęśliwą. Nie robię tego, żeby inni mi współczuli. Ludzie wbrew pozorom nie są głupi. Po jakimś czasie pytają, próbują ci wyjaśnić, że przecież inni mają gorzej, że świat się nie zawali od jednego twojego upokorzenia. Świat nie zwraca na ciebie uwagi, jesteś jedynie cieniem, który przemija. Jestem nieszczęśliwa tylko dla siebie, bo wtedy kiedy coś się nie uda, mówię sobie, że to nie ja zawaliłam, to świat, jak zwykle, obrócił się przeciw mnie.
Czasem chciałabym żyć w renesansie, wtedy ludzie, którym zależało na wiedzy, umiejętnościach, byli doceniani. Dziś, nie dostosujesz się, ludzie wyśmiewać będą cię za plecami. Wiem, sama też tak mam, nie chcę się wyśmiewać, ale jak nie obśmieję kogoś, to wyśmieją mnie. Już za mało imprezuję, nie czuję tego. Raz złamałam zasady. Tylko stałam się przez to nieszczęśliwa. Kiedyś chciałam znaleźć złoty środek. Potem zorientowałam się, że on nie dzieli odcinka w połowie, tylko w miejscu, gdzie ludziom wydaje się on najestetyczniejszy...

niedziela, 6 stycznia 2013

(5) męska koncepcja.

Pieniądze mnie irytują. Nie to, że nie mogę pozwolić sobie na Porsche. Nawet nie mam prawa jazdy. Więc po co byłoby mi Porsche? Żeby inni zazdrościli. Ostatnio poprosiłam kolegę, żeby policzył mi, czy opłacałoby się wykupić w Lotto kupony ze wszystkimi kombinacjami liczbowymi. Wygralibyśmy, ale nagroda nie pokryłaby kosztów ich kupna. Widzisz? Dlatego nie kupuję. 
Wiesz, że zaliczam się do 90% społeczeństwa, które zamyka oczy podczas całowania? To smutne. Podobno w oczach kryje się dusza, a my patrzymy tylko do portfela. Ostatnio została mi przedstawiona ciekawa koncepcja. Właściwie to dwie. Gdybyśmy grupę dziewcząt i chłopców zostawili samych sobie, najpierw w pary połączyli by się ci najładniejsi, a potem w kolejności coraz brzydsi. Druga koncepcja polegała na tym, jak chłopcy postrzegają dziewczęta. Otóż wyobraź sobie drabinę, a na niej kobiety. Najwyżej te najładniejsze, resztę sobie dośpiewaj. Biorąc to wszystko pod uwagę, zaczynam coraz bardziej wierzyć w pozornie bzdurną myśl: świat cierpi na brak mężczyzn, szczególnie tych cokolwiek wartych...

piątek, 4 stycznia 2013

(4) anonimowość, czyli moje drugie imię.

Czasami porównuje się życie w mieście do tego na wsi. Idąc do szkoły jestem anonimowa. Wysokie budynki zamykają się w około mnie, jak sieć labiryntów. Kiedy zabłądzę, boję się zapytać o drogę. Przecież nikogo nie znam, a takich ludzi nie obchodzą problemy pierwszego lepszego przechodnia. Zapamiętuję
tylko tych nieznajomych, dzięki którym się uśmiechnęłam. Czyli niewielu. 
Czy wiesz, że gdyby ogolić tygrysa, to jego skóra też byłaby prążkowana  Co dowodzi tylko, że jakkolwiek chcielibyśmy się zmienić, nie zmienimy wszystkiego. Anonimowość to drugie imię
współczesnego człowieka. Paradoksalne. 
Wiesz, w czym patologiczne rodziny są od nas lepsze? Nas, czyli tych normalnych. O ile o jakiejkolwiek normalności można mówić. Dla nich liczy się rodzina. A my co? W pogoni za współczesnym szczęście (pieniędzmi) rozwodzimy się, kłócimy, wynajmujemy niańki. Tylko te 24/7. Żyjmy tak dalej, krępując się składania życzeń rodzinie podczas dzielenia się opłatkiem. Święta są przechodnie. Przechodzą i nie zostaje po nich nawet refleksja...

piątek, 21 grudnia 2012

(3) koniec świata.

Dziwię się, że nikt nie przejął się końcem świata. Świetny pretekst do zmiany światopoglądu, mówię. Jak grochem o ścianę. Ludzie nie chcą się zmieniać, wolą nadal trwać. Trwać w niczym, ewentualnie w błocie po kolona. Czasem po czubek głowy. Wolą egzystować, niż żyć. 
W każdą niedzielę z uwagą słucham księdza. Wbrew pozorom mają racje, nie, nie ci z telewizora. Mówię Ci o tych moich, których widuję na co dzień i w święta. Wiem jak to jest, mówią prawdę, ale i tak nie chce nam się zmieniać. Za dużo pracy, Mamy utarte przyzwyczajenia. Zrobimy coś dobrego, bezinteresownego od święta. Święta w roku 2012 stanowiły 14% roku. 
Zło nie jest złem samym w sobie. Tak jak ciemność nie jest ciemnością. Ciemność jest brakiem jasności i zło jest barkiem dobroci. Bądźmy dobrzy. 
W tłumie innych osób, w dniu, w którym miałam nadzieję zniknąć, poszłam wyszukać jednego prezentu. Proszę państwa, promocja z okazji końca świata. Jedyna, ostatnia i ostateczna okazja. Promocje, proszę państwa, promocje. A jak koniec świata nie jest wystarczającym pretekstem do zakupów, to promocja świąteczna. Wydaj 250 złotych, a dostaniesz od nas choinkę. Paragony można łączyć. Tylko każdy potrzebuje pretekstu. Potrzebny nam pretekst do czynienia dobra...

sobota, 15 grudnia 2012

(2) tylko ja.

Przykładowo raport za rok 2001 mówi o liczbie 20.000 aborcji i sterylizacji we wsi Huaiji w ciągu jednego roku z powodu zgłaszanych naruszeń polityki jednego dziecka.
Preferencja niemowląt płci męskiej. Czy to dla Ciebie nie jest śmieszne? Zabijamy własne dzieci. Przecież one są nasze, mają w sobie część nas. Są zrodzone z naszego ciała. Właściwie to całe są z nas. To kłóci się z naturalnym porządkiem rzeczy. O ile ktoś odnajduje porządek w tym całym chaosie. Jesteśmy zwierzętami, jakkolwiek głupio to nie brzmi. Z potomstwem idziemy w jakość, a nie w ilość. Tak przynajmniej mówią wykształceni, jakkolwiek płytko to nie brzmi. Nie lubimy być płytcy. Żyjemy w dobie internetu. Tu liczy się jakość, oczywiście też poziom głupoty i zabawa słowami. 26 zabitych, w tym 20 dzieci. Masakra bla bla bla. Jak można tak po prostu wejść i oddać ponad 100 strzałów? Po prostu, bez skrupułów. Chyba tacy jesteśmy z natury. Lubimy liczby, im więcej ofiar tym większa tragedia. A w głębi duszy cieszymy się, że to nie my, to nas nie dotyczy. Martwimy się, że nie dostaniemy podwyżki, a za nią kupilibyśmy nowy samochód, ciuch, telewizor, smartfon, tablet, rozum. Nie myślimy globalnie, nawet nie narodowo, regionalnie, nawet nie domowo. Myślimy tylko o sobie. Szczęście mi-ja-mnie. Powinniśmy czerpać szczęście ze szczęścia innych. Nie czerpiemy. Nie jestem lepsza. Zadowalam się byciem lepszą...

piątek, 14 grudnia 2012

(1) zagubiona ludzkość.

Zabawne jak czasem życie potrafi się poplątać. Śmieszne, że to kondory związują się w pary na całe życie, a nie ludzie. A to niby my stoimy najwyżej, jeśli chodzi o ewolucję. Mówiąc my, mam na myśli ludzi. No bo popatrz, kondor rzuca się ze skał w odmęty oceanu, kiedy zginie jego życiowy partner. Życiowy, czyli na całe życie. Mówi się mój życiowy partner, mając na myśli dwa, trzy lata, potem zobaczymy. Tak mówi młode pokolenia, najczęściej, statystycznie. Statystycznie co 12 sekund rozwodzi się para. Ludzie kłamią i oszukują, wszyscy, bez wyjątku, nie wiadomo jak świętego. W końcu papież też się spowiada. Człowiek uwierzyłby, w to co tu napiszę, nawet w największe głupoty, oczywiście statystyczny człowiek. Wierzysz, że słonie to takie słodki, przerośnięte zwierzęta, zdolne do długowiecznej miłości? Kłamstwo! Zobacz, jakimi bzdurami zapychają Ci mózg. Chociaż nie szukałam, to znalazłam, w mądrej książce o zwierzętach. One nawet nie żyją w jednym stadzie. Pozbawione uczuć? A przecież to ludzie są pozbawieni uczuć. Lubimy sensacje, wściubiać nos do spraw innych i plotki. Słyszałaś, że Marysia znów ma romans? Nie, nie słyszałam, nie chce słyszeć, nie obchodzi mnie to. Patrz do czego mnie to wszystko sprowadza. Potrafię pogubić się nawet we własnym życiu, a świat to przecież siedem miliardów samych ludzi. Pogubmy się wszyscy i co? A, tak, pogubiliśmy się już wszyscy...